piątek, 10 stycznia 2014

Noworoczne porządki, czyli notes na adresy

Potrzeba matką wynalazku, tak było również i u mnie, choć nic nowego właściwie nie wynalazłam ;) 
Przy okazji wysyłki listu nie mogłam znaleźć potrzebnego mi adresu. Kartka po prostu zapadła się pod ziemię. 
Postanowiłam więc, zrobić sobie w końcu porządny notes na adresy.
Takie noworoczne postanowienie, uporządkować sobie wszystkie adresy, które są mi potrzebne na co dzień lub od święta.
Obmyślałam, obmyślałam, aż w końcu wymyśliłam jak ma wyglądać. 
Nie planowałam tylko jednego, że wyjdzie aż tak gruby :) 

Z papierowych czeluści wydobyłam zachomikowanego UHKowego Watsona, resztki kartonu kraftowego, stemple i zaczęłam tworzyć. 
A efekt mojego procesu twórczego możecie ocenić sami.
Nie wiem jak Wy, ale ja jestem z siebie bardzo zadowolona :D



I trochę szczegółów 








A tu okładka z tyłu



Całość ma format 10x15cm, takiego formatu są też przekładki wykonane z kartonu kraftowego, natomiast same kartki do zapisywania adresów są formatu 8,5x15cm. 

22 przekładki i 220 kartek (po 10 na każdą literę), do tego dwie okładki z beermaty i efekt taki, że ledwo udało mi się go spiąć 32mm sprężyną, choć nie obyło się bez drobnych potknięć - sprężyna po prostu nie dała się zacisnąć idealnie na okrągło i niestety jest mały odcinek prosty (co widać na fotkach).

Adresownik chciałam zgłosić na wyzwanie w Świecie Pasji - Coś nowego

4 komentarze:

  1. Jakby się okazało że Ci jest jednak zbędny... to wiesz gdzie mnie szukać. Świetny jest!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony komentarz :)